SŁOWODAJĘ - ZUPA

Kolory z Ostrawy nareszcie wróciły!

KATEGORIA: Muzyka

Długo wyczekiwany przez festiwalowiczów Colours of Ostrava tuż za polską granicą powrócił w świetnym stylu. Czechom możemy pozazdrościć nie tylko wybornej kuchni, ale też rozmachu w organizacji tego typu wydarzeń kulturalnych. Mowa tu o 19 scenach, na których
zagrały międzynarodowe gwiazdy oraz odbywały się pokazy filmów i warsztaty. Wszystko okraszone niesamowitą industrialną atmosferą kompleksu dawnej huty Dolni Vitkowice, gdzie festiwal gości od 2012 roku.
 
Smakoszom czeskiej kuchni wystarczy powiedzieć, że nie było przystawek w stylu słynnego Utopenca (serdel w marynacie), ale od razu zaserwowano dania główne. Po dobrym występie uznanej grupy Modest Mouse, i tak już wysoką temperaturę podnieśli amerykanie z Twenty One Pilots. I to jak! Oprócz niezwykłego brzmienia rockowo-elektronicznego, występ okraszony był saltami wykonawców, efektami pirotechnicznymi, a nawet ogniskiem na scenie. Całość wygłodniały po trzyletnim oczekiwaniu słuchacz mógł chłonąć, niczym czeski knedlik gęsty sos. Drugiego dnia festiwal jeszcze bardziej podkręcił tempo. Występująca po przerwie na głównej scenie kapela Franz Ferdinand dała genialny rockowy koncert, by później festiwalowicze mogli rozkoszować się twórczością The Killers. "Zabójcy" pomimo rzęsistego
deszczu nie pozwolili publiczności schronić się w suchym miejscu. Brzmienia rockowego zespołu zapewne dały się słyszeć zarówno w Pradze, jak i w Katowicach, a kto wie czy i nie we Wrocławiu. Hity m.in. z krążków Hot Fuss, Sam's Town czy Day and Age, utrzymywały słuchaczy w temperaturze wrzenia. Fani tekstów rapowanych, jak i ci, którym bliski jest folk, pop, i spokojniejsze klimaty mogli w czasie festiwalu w Ostrawie usłyszeć takich wykonawców jak Princess Nokia, LP, genialni norwegowie z Wardruny, czy Kings of Convenience. Nie zabrakło brzmień elektronicznych, tu bardzo udane występy zaliczyli Meduza, Bakermat, Axel Thesleff i finalizujacy festiwal Martin Garrix. O polski akcent zadbali Warsaw Village Band i stary dobry Mesajah. Koniecznie musicie być na Colours of Ostrava za rok - osobiście lub z radiem Afera. My będziemy tam na pewno!
 
Relację z festiwalu dla Radia Afera  przygotował Łukasz Zatoń

Ta strona wykorzystuje cookies tylko do analizy odwiedzin. Nie przechowujemy żadnych danych personalnych. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystywanie cookies, możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki.

OK