ZUTA - POLOWANIE

Korczak: „Nie ma dziecka – jest człowiek”

KATEGORIA:

Każdy, kto przeszedł przez szkolne ławki, doskonale zdaje sobie sprawę z tej mieszanki emocji, które towarzyszą nam w tym etapie życia. Niektórzy z nostalgią opowiadają o pięknych znajomościach, o pierwszych młodzieńczych miłostkach oraz o panującej wtedy beztrosce. Przygnębieni swoją codzienną rutyną dorosłości, wdychają z tęsknotą za tym minionym okresem. Obok tego romantycznego obrazu szkolnych lat, pojawia się także inna strona rzeczywistości, mroczna i bolesna. 

Szkoła to mikrokosmos pełen różnorodnych postaci. „Gwiazdy szkoły”, to uczniowie, którzy wyróżniają się charyzmą, aktywnością oraz świetnymi wynikami w nauce. Niestety jednocześnie przyćmiewają swoim blaskiem tych, którzy nie mają w sobie tyle pewności siebie. Jakby tego było mało, często też zdarza się, że Ci z lepszym statusem, poniżają swoich rówieśników, tylko po to, żeby jeszcze bardziej podbudować swoją samoocenę. To problem, który pozostawia trwałe ślady w psychice ofiar i zanieczyszcza atmosferę nauki. To nie tylko szarpanie tornistrów czy zamykanie w kabinie toaletowej. To również ataki słowne, poniżanie, izolowani. Przemoc fizyczna i psychiczna w szkole to temat, który od dawna wzbudza zaniepokojenie społeczeństwa. Jednak, gdy nauczyciele, którzy powinni być strażnikami bezpieczeństwa uczniów, zamykają oczy na akt agresji, problem staje się jeszcze bardziej dotkliwy. Dlaczego zdarza się, że niektórzy nauczyciele wybierają milczenie, zamiast interwencji? Wytłumaczeniem może być, że nauczyciele, sami często przytłoczeni obowiązkami, nie są odpowiednio przygotowani do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Jednak czy to może być usprawiedliwienie dla ich bezczynności w obliczu przemocy? A co jeśli powiem Wam, że nauczyciele także mogą być gnębicielami bezbronnych uczniów?  

Zdarza się, że niektórzy nauczyciele używają swojej pozycji do upokarzania tych słabiej radzących sobie w szkole. Oczekiwanie, że edukator będzie mentorem i wsparciem, przeradza się w koszmar, gdy nauczyciel decyduje się na publiczne krytykowanie, wyśmiewanie czy obrażanie. Zamiast budować atmosferę zaufania i zrozumienia, tworzy się atmosfera lęku i wstydu.

Każda kobieta doskonale pamięta ogromny stres przy pierwszych miesiącach menstruacji.  Ten trudny dla młodych dziewczyn etap dojrzewania zaczyna się w latach szkolnych. Towarzyszy także obawa związana z dbaniem o higienę czy też niepewność co do tego, jak zareaguje otoczenie. Dlatego podczas trwania czterdziestu pięciu minut lekcji zgłasza potrzebę wyjścia do toalety najpierw pierwszy, potem drugi no i jeszcze trzeci raz. Kiedy wraca do klasy, czuje na sobie szyderczy wzrok wszystkich uczniów. Słyszy śmiechy oraz niezrozumiałe szepty za swoimi plecami. Później dowiaduję się na przerwie od swojej jedynej przyjaciółki, że gdy wyszła do łazienki, nauczycielka na forum całej klasy zażartowała sobie: „Pewnie musi mieć problemy z pęcherzem, skoro tak często musi latać do kibla”.  To wystarczyło, aby młodzież to końca wspólnych lat nauki, miała powód do żartów z tej dziewczyny. 

Upokarzanie uczniów nie tylko prowadzi do obniżenia ich samooceny, ale także może być przyczyną problemów emocjonalnych, społecznych czy nawet zdrowotnych. Dziecko, które jest regularnie narażane na publiczne ośmieszanie, traci wiarę w swoje możliwości, zamyka się w sobie, a nauka staje się dla niego traumą. Droga do zmiany tych praktyk zaczyna się od społeczeństwa, które uznaje, że każde dziecko ma prawo do szacunku i godnego traktowania w szkole. To także odpowiedzialność szkolnych władz, by tworzyć środowisko, w którym uczniowie i nauczyciele czują się bezpiecznie, a edukacja to nie tylko kształtowanie umiejętności, ale także budowanie wartości.

Antonina Nowak

Ta strona wykorzystuje cookies tylko do analizy odwiedzin. Nie przechowujemy żadnych danych personalnych. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystywanie cookies, możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki.

OK