Co gdybyś cofnął się w czasie?
KATEGORIA: Kultura
Recenzja powstała we współpracy z Grupą Wydawniczą Foskal.
„Węzeł czasu” to najnowsza powieść Remigiusza Mroza, która pokazuje, że autor nieustannie potrafi zaskakiwać swoich czytelników. Aby ukazała się w obecnej formie, powieść musiała dojrzewać 12 lat w szufladzie. Czy było warto tyle czekać? Uważam, że zdecydowanie tak. Wartość tej pozycji tkwi w zupełnie innym rodzaju opowieści niż te, które wcześniej kojarzyliśmy z autorem. Chociaż wątki kryminalne towarzyszą fabule, nie stanowią one jej głównej osi. Wykreowanie historii z czasów sprzed II wojny światowej dodatkowo pobudza wyobraźnię. Elementy thrillera, podróże w czasie… a to i tak nie wszystko. Takie argumenty zadecydowały, że sięgnęłam po tę pozycję.
Akcja rozgrywa się w różnych epokach, choć miejsce pozostaje w większości to samo – Opole, a dokładniej Oppeln, gdyż w 1931 roku obecne województwo opolskie należało do Rzeszy Niemieckiej. Granice Polski w XX wieku ulegały zmianom. Właśnie w takim miejscu i czasie ląduje Aga, główna bohaterka książki. Jej dane zmieniają się na Agnes Schiffer, a jeszcze przed chwilą (w 2025 roku) żyła w naszych czasach. Jeszcze większego szoku dodaje fakt, że ma przy sobie dokumenty na to niemieckie nazwisko i pieniądze w wymaganej wtedy walucie. Po pewnym czasie samotności okazuje się, że Agnieszka nie jest sama, ponieważ znajduje swoją przyjaciółkę Zuzę. To jednak nie koniec niespodzianek: ludzie pojawiający się wokół niej oraz przeżywane wydarzenia prowadzą ją do siostry Hanki, zaginionej w czasie rzeczywistym. Dziewczyny muszą odnaleźć się w nowym/starym świecie. Znając konsekwencje wyborów, jakich dokonali politycy z lat trzydziestych, próbują zmienić bieg historii, nieraz ryzykując własnym życiem.
W tej walce nie pozostają same, ponieważ okazuje się, że pomocy należy szukać u wroga. Postacią najlepiej napisaną jest moim zdaniem August Bekker, oficer Schutzpolizei (Schupo), policji odpowiedzialnej za działania prewencyjne, ale w praktyce zajmującej się ściganiem Polaków. Została tu zastosowana klasyczna kreacja wyrazistej postaci u Mroza. Znając ciemną stronę policjanta, Agnes nawiązuje z nim relację i odkrywa jego mroczne tajemnice. Swoich sekretów nie ujawnia, nawet pomimo zaawansowanego poziomu znajomości. To pokazuje, jak główna bohaterka jest wewnętrznie rozdarta, ale jednocześnie trzyma się swojego planu za wszelką cenę, nawet tę najwyższą.
Ogromną zaletą książki jest także prezentacja Agi jako młodej i odważnej kobiety, która nie została jednak wykreowana na superbohaterkę. Co prawda to ona ma narzędzia i drużynę, z którymi może zapobiec II wojnie światowej, a nawet uniknąć przejęcia władzy przez Hitlera. Nie ma w niej jednak poczucia władzy nad losem świata ani wyższości spowodowanej podróżami w czasie. Robi to, co uważa za słuszne, nie dla siebie, lecz dla ogółu społeczeństwa.
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie, a autor po raz kolejny pokazał, że nie zamierza się szufladkować gatunkowo. Czytając, ciągle byłam ciekawa, co jeszcze czeka na dalszych stronach. Czasy i miejsca zostały udokumentowane w sposób wierny i trafny. Widać solidne przygotowanie autora z zakresu historii Opola z okresu międzywojennego i nie tylko.
Jagna Jaśkowiak
„Węzeł czasu” to najnowsza powieść Remigiusza Mroza, która pokazuje, że autor nieustannie potrafi zaskakiwać swoich czytelników. Aby ukazała się w obecnej formie, powieść musiała dojrzewać 12 lat w szufladzie. Czy było warto tyle czekać? Uważam, że zdecydowanie tak. Wartość tej pozycji tkwi w zupełnie innym rodzaju opowieści niż te, które wcześniej kojarzyliśmy z autorem. Chociaż wątki kryminalne towarzyszą fabule, nie stanowią one jej głównej osi. Wykreowanie historii z czasów sprzed II wojny światowej dodatkowo pobudza wyobraźnię. Elementy thrillera, podróże w czasie… a to i tak nie wszystko. Takie argumenty zadecydowały, że sięgnęłam po tę pozycję.
Akcja rozgrywa się w różnych epokach, choć miejsce pozostaje w większości to samo – Opole, a dokładniej Oppeln, gdyż w 1931 roku obecne województwo opolskie należało do Rzeszy Niemieckiej. Granice Polski w XX wieku ulegały zmianom. Właśnie w takim miejscu i czasie ląduje Aga, główna bohaterka książki. Jej dane zmieniają się na Agnes Schiffer, a jeszcze przed chwilą (w 2025 roku) żyła w naszych czasach. Jeszcze większego szoku dodaje fakt, że ma przy sobie dokumenty na to niemieckie nazwisko i pieniądze w wymaganej wtedy walucie. Po pewnym czasie samotności okazuje się, że Agnieszka nie jest sama, ponieważ znajduje swoją przyjaciółkę Zuzę. To jednak nie koniec niespodzianek: ludzie pojawiający się wokół niej oraz przeżywane wydarzenia prowadzą ją do siostry Hanki, zaginionej w czasie rzeczywistym. Dziewczyny muszą odnaleźć się w nowym/starym świecie. Znając konsekwencje wyborów, jakich dokonali politycy z lat trzydziestych, próbują zmienić bieg historii, nieraz ryzykując własnym życiem.
W tej walce nie pozostają same, ponieważ okazuje się, że pomocy należy szukać u wroga. Postacią najlepiej napisaną jest moim zdaniem August Bekker, oficer Schutzpolizei (Schupo), policji odpowiedzialnej za działania prewencyjne, ale w praktyce zajmującej się ściganiem Polaków. Została tu zastosowana klasyczna kreacja wyrazistej postaci u Mroza. Znając ciemną stronę policjanta, Agnes nawiązuje z nim relację i odkrywa jego mroczne tajemnice. Swoich sekretów nie ujawnia, nawet pomimo zaawansowanego poziomu znajomości. To pokazuje, jak główna bohaterka jest wewnętrznie rozdarta, ale jednocześnie trzyma się swojego planu za wszelką cenę, nawet tę najwyższą.
Ogromną zaletą książki jest także prezentacja Agi jako młodej i odważnej kobiety, która nie została jednak wykreowana na superbohaterkę. Co prawda to ona ma narzędzia i drużynę, z którymi może zapobiec II wojnie światowej, a nawet uniknąć przejęcia władzy przez Hitlera. Nie ma w niej jednak poczucia władzy nad losem świata ani wyższości spowodowanej podróżami w czasie. Robi to, co uważa za słuszne, nie dla siebie, lecz dla ogółu społeczeństwa.
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie, a autor po raz kolejny pokazał, że nie zamierza się szufladkować gatunkowo. Czytając, ciągle byłam ciekawa, co jeszcze czeka na dalszych stronach. Czasy i miejsca zostały udokumentowane w sposób wierny i trafny. Widać solidne przygotowanie autora z zakresu historii Opola z okresu międzywojennego i nie tylko.
Jagna Jaśkowiak