Met Gala 2026: Ubiór jako sztuka czy sztuka na ubiorze?
KATEGORIA: Kultura
Wydawać by się mogło, że tegoroczna Met Gala miała temat idealny — „Fashion Is Art”. To twierdzenie, które było kształtowane przez dekady, wyszarpywane zębami i ciągle przypominane krytykom oraz społeczeństwu, bo przez znaczną część XX wieku moda była traktowana głównie jako dobro luksusowe, coś „ładnego”, użytkowego i dekoracyjnego, ale niekoniecznie jako pełnoprawna dziedzina sztuki. Tegoroczna Met Gala była związana z wystawą Costume Institute zatytułowaną „Costume Art”, a dress code „Fashion Is Art” miał zachęcać gości do potraktowania mody jako sztuki ucieleśnionej, związanej z ciałem, gestem i historią przedstawień ubioru w sztuce.
Dzisiaj jesteśmy świadkami kolejnych zmian w definicji pojęcia „moda”. A wy jak myślicie, czym jest sztuka ubioru? W jaki sposób hasło zinterpretowali celebryci? Zobaczmy! Jednak nie zacznę jak stereotypowa Polka od narzekania, a pokrótce przedstawię moim zdaniem najlepsze prace wieczoru.
Czy kogoś dziwi, że jako pierwsza na mojej liście jest Heidi Klum? Możliwe, bo w internecie przebiła się ogromna fala hejtu, że jej real-life marble statue look, inspirowany między innymi rzeźbą „Veiled Vestal” Raffaele Montiego, był „too much” jak na Met Galę. Jej stylizacja, wykonana jako rzeźbiarska transformacja ciała przy użyciu między innymi lateksu i spandexu, balansowała na granicy teatralności i rzeźby. Połączyła kilka dziedzin sztuki, redefiniując całkowicie znaczenie pojęcia reinterpretacji lub adaptacji sztuki do mody.
Tego wieczoru mogliśmy też zobaczyć wiele odwołań do sztuki już uznanej, przede wszystkim do malarstwa. Kolejny internetowy zachwyt wzbudziła Emma Chamberlain ze swoją wirującą, dramatyczną suknią od Muglera, zaprojektowaną przez Miguela Castro Freitasa, która hipnotyzuje głębią i kolorem. Samo dzieło jest niesamowite i zasługuje na największy podziw, a Emma wygląda jak prawdziwa nimfa wyłaniająca się ze wzburzonych wód. Media podają, że suknia była inspirowana „Gwiaździstą nocą” Vincenta van Gogha, a niektóre opisy wspominały też o odniesieniach do Edvarda Muncha. Jednak gdy przeczytałam tę informację zaczęłam mieć wątpliwości. Malunek jest monumentalny, kunsztowny i postrzega się go jako dzieło, które miało siłę rozpoczęcia nowej epoki prawie o taką samą, co „Impresja, wschód słońca” Claude’a Moneta. Jednak ten jest już tak bardzo skomercjalizowany przez skrajne powielanie na kubkach, tapetach, zeszytach i plakatach, że bałabym się wybrać go jako inspirację. Jednak Mugler podjął to wyzwanie i stworzył prawdziwe dzieło na miarę kunsztu Van Gogha — i to jest właśnie sztuka.
Doczekaliśmy się teraz pierwszej krytyki. Jednak zostajemy wciąż w tematyce adaptacji sztuki już docenionej i tłumaczenia jej na język mody. Hunter Schafer w kreacji od Prady jest dla mnie jednym z bardziej rozczarowujących look’ów. Suknia była inspirowana obrazem Gustava Klimta „Mäda Primavesi” z lat 1912–1913. I kiedy rozumiem, że uroda postaci na obrazie idealnie wpasowuje się w jasną, okrągłą i rozświetloną twarz Hunter, to sama suknia wygląda jak niedokończone płótno z florystycznym akcentem, który miał ją bronić. W internecie również wywołała mieszany odzew, choć w większości pozytywny, dlatego w tym aspekcie warto przyjrzeć się jej może trochę bardziej krytycznie.
Podobne wątpliwości budzą stylizacje inspirowane Yves’em Kleinem. Tutaj Alexi Ashe Meyers ubrała się właściwie w replikę obrazu. Była to biała, prosta w kroju i zamyśle sukienka z archiwalnej kolekcji Celine spring 2017, zaprojektowanej przez Phoebe Philo, z odciskiem kobiecego ciała w typowym dla Kleina intensywnym błękicie indygo. Stylizacja nawiązywała do serii „Anthropometries”, czyli performansów Kleina z lat 60., w których ciała modelek pokryte farbą stawały się żywymi pędzlami. To cała historia koloru, gestu i performansu, i sama w sobie jest niesamowita, ale to wszystko już było. Czy nie jest pójściem na łatwiznę zwyczajne skopiowanie dzieła sztuki i zawarcie go w białej sukience?
Jeśli chodzi o Yves’a Kleina, to mamy jeszcze oczywiście Hailey Bieber w sukni od Saint Laurent. Prosty krój, lejący się materiał, elementy złotej ekstrawagancji i intensywny błękit nawiązujący do klasycznego Yves Klein blue stworzyły o wiele ciekawszy look. Sama Hailey mówiła, że stylizacja była inspirowana połączeniem Lalanne-Saint Laurent oraz klasycznego błękitu Kleina, a złoty gorset został odlany specjalnie do jej ciała. Jej suknia nie przekonała mnie do tego, że moda to sztuka, ale zdecydowanie lepiej widać tu inspirację mody sztuką, co należy docenić.
I na sam koniec fragment pod tytułem: Co to ma być?!
Cardi B po raz kolejny postawiła na monumentalność, ale suknia od Marca Jacobsa wygląda trochę tak, jakby ktoś pomylił siłę wyrazu z ilością zbędnego materiału. Pomijając florystyczne elementy, które przewijały się w wielu kreacjach, ta sukienka wygląda „niezdrowo”. Jest w niej coś cielesnego, niepokojącego i dziwnie organicznego. W komentarzach pojawiały się też odczytania nawiązujące do surrealistycznej estetyki lalki i zdeformowanego ciała, zwłaszcza w duchu Hansa Bellmera, co tłumaczyłoby ten efekt niepokoju. Jeśli wyznacznikiem sztuki według Cardi B jest samo wzbudzenie emocji, to rzeczywiście wygrała tę Met Galę.
Tegoroczna Met Gala wzbudziła wyjątkowo duże emocje i rozgłos, myślę, że na miarę słynnej okładki „Vogue’a” Anny Wintour i Meryl Streep. Artyści obnażyli swoje gusta w sukniach i garniturach. Internet wybuchł, a zamiast przygwoździć statement „Fashion is Art”, publiczność raczej dodała do niego duży znak zapytania.
Maria Bartkowiak
Dzisiaj jesteśmy świadkami kolejnych zmian w definicji pojęcia „moda”. A wy jak myślicie, czym jest sztuka ubioru? W jaki sposób hasło zinterpretowali celebryci? Zobaczmy! Jednak nie zacznę jak stereotypowa Polka od narzekania, a pokrótce przedstawię moim zdaniem najlepsze prace wieczoru.
Czy kogoś dziwi, że jako pierwsza na mojej liście jest Heidi Klum? Możliwe, bo w internecie przebiła się ogromna fala hejtu, że jej real-life marble statue look, inspirowany między innymi rzeźbą „Veiled Vestal” Raffaele Montiego, był „too much” jak na Met Galę. Jej stylizacja, wykonana jako rzeźbiarska transformacja ciała przy użyciu między innymi lateksu i spandexu, balansowała na granicy teatralności i rzeźby. Połączyła kilka dziedzin sztuki, redefiniując całkowicie znaczenie pojęcia reinterpretacji lub adaptacji sztuki do mody.
Tego wieczoru mogliśmy też zobaczyć wiele odwołań do sztuki już uznanej, przede wszystkim do malarstwa. Kolejny internetowy zachwyt wzbudziła Emma Chamberlain ze swoją wirującą, dramatyczną suknią od Muglera, zaprojektowaną przez Miguela Castro Freitasa, która hipnotyzuje głębią i kolorem. Samo dzieło jest niesamowite i zasługuje na największy podziw, a Emma wygląda jak prawdziwa nimfa wyłaniająca się ze wzburzonych wód. Media podają, że suknia była inspirowana „Gwiaździstą nocą” Vincenta van Gogha, a niektóre opisy wspominały też o odniesieniach do Edvarda Muncha. Jednak gdy przeczytałam tę informację zaczęłam mieć wątpliwości. Malunek jest monumentalny, kunsztowny i postrzega się go jako dzieło, które miało siłę rozpoczęcia nowej epoki prawie o taką samą, co „Impresja, wschód słońca” Claude’a Moneta. Jednak ten jest już tak bardzo skomercjalizowany przez skrajne powielanie na kubkach, tapetach, zeszytach i plakatach, że bałabym się wybrać go jako inspirację. Jednak Mugler podjął to wyzwanie i stworzył prawdziwe dzieło na miarę kunsztu Van Gogha — i to jest właśnie sztuka.
Doczekaliśmy się teraz pierwszej krytyki. Jednak zostajemy wciąż w tematyce adaptacji sztuki już docenionej i tłumaczenia jej na język mody. Hunter Schafer w kreacji od Prady jest dla mnie jednym z bardziej rozczarowujących look’ów. Suknia była inspirowana obrazem Gustava Klimta „Mäda Primavesi” z lat 1912–1913. I kiedy rozumiem, że uroda postaci na obrazie idealnie wpasowuje się w jasną, okrągłą i rozświetloną twarz Hunter, to sama suknia wygląda jak niedokończone płótno z florystycznym akcentem, który miał ją bronić. W internecie również wywołała mieszany odzew, choć w większości pozytywny, dlatego w tym aspekcie warto przyjrzeć się jej może trochę bardziej krytycznie.
Podobne wątpliwości budzą stylizacje inspirowane Yves’em Kleinem. Tutaj Alexi Ashe Meyers ubrała się właściwie w replikę obrazu. Była to biała, prosta w kroju i zamyśle sukienka z archiwalnej kolekcji Celine spring 2017, zaprojektowanej przez Phoebe Philo, z odciskiem kobiecego ciała w typowym dla Kleina intensywnym błękicie indygo. Stylizacja nawiązywała do serii „Anthropometries”, czyli performansów Kleina z lat 60., w których ciała modelek pokryte farbą stawały się żywymi pędzlami. To cała historia koloru, gestu i performansu, i sama w sobie jest niesamowita, ale to wszystko już było. Czy nie jest pójściem na łatwiznę zwyczajne skopiowanie dzieła sztuki i zawarcie go w białej sukience?
Jeśli chodzi o Yves’a Kleina, to mamy jeszcze oczywiście Hailey Bieber w sukni od Saint Laurent. Prosty krój, lejący się materiał, elementy złotej ekstrawagancji i intensywny błękit nawiązujący do klasycznego Yves Klein blue stworzyły o wiele ciekawszy look. Sama Hailey mówiła, że stylizacja była inspirowana połączeniem Lalanne-Saint Laurent oraz klasycznego błękitu Kleina, a złoty gorset został odlany specjalnie do jej ciała. Jej suknia nie przekonała mnie do tego, że moda to sztuka, ale zdecydowanie lepiej widać tu inspirację mody sztuką, co należy docenić.
I na sam koniec fragment pod tytułem: Co to ma być?!
Cardi B po raz kolejny postawiła na monumentalność, ale suknia od Marca Jacobsa wygląda trochę tak, jakby ktoś pomylił siłę wyrazu z ilością zbędnego materiału. Pomijając florystyczne elementy, które przewijały się w wielu kreacjach, ta sukienka wygląda „niezdrowo”. Jest w niej coś cielesnego, niepokojącego i dziwnie organicznego. W komentarzach pojawiały się też odczytania nawiązujące do surrealistycznej estetyki lalki i zdeformowanego ciała, zwłaszcza w duchu Hansa Bellmera, co tłumaczyłoby ten efekt niepokoju. Jeśli wyznacznikiem sztuki według Cardi B jest samo wzbudzenie emocji, to rzeczywiście wygrała tę Met Galę.
Tegoroczna Met Gala wzbudziła wyjątkowo duże emocje i rozgłos, myślę, że na miarę słynnej okładki „Vogue’a” Anny Wintour i Meryl Streep. Artyści obnażyli swoje gusta w sukniach i garniturach. Internet wybuchł, a zamiast przygwoździć statement „Fashion is Art”, publiczność raczej dodała do niego duży znak zapytania.
Maria Bartkowiak
- Heidi Klum — inspiracja: „Veiled Vestal” Raffaele Montiego, stylizacja rzeźbiarska.
- Emma Chamberlain — custom Mugler, Miguel Castro Freitas, inspiracja: Van Gogh, prawdopodobnie też Munch.
- Hunter Schafer — Prada, inspiracja: Klimt, „Mäda Primavesi”.
- Alexi Ashe Meyers — Celine spring 2017, Phoebe Philo, inspiracja: Yves Klein, „Anthropometries”.
- Hailey Bieber — custom Saint Laurent, inspiracja: Lalanne-Saint Laurent i Yves Klein blue.
- Cardi B — custom Marc Jacobs.