Studenci biorą książki w swojej ręce i wchodzą w pole literackie
KATEGORIA: Kultura
Studenci biorą książki w swojej ręce i wchodzą w pole literackie. Z Buta – studencka nagroda literacka – już po raz szósty wręczona zostanie podczas rozpoczynającego się właśnie Festiwalu Fabuły. O samej nagrodzie, jak z akademickich sal stała się oficjalną częścią życia literackiego oraz jej kulisach, rozmawiałem z członkinią kapituły Amelią Wielicką. Oprócz historii, przeszliśmy przez temat aktualnej edycji i nagrodzonej laureatki, decyzji stojących przed jury i wyborów, które doprowadziły do tej jednej książki.
Zacznijmy tak jak sama nagroda – z buta. Czym ona jest?
Czym jest nagroda oprócz bycia nagrodą [śmiech]? Jest inicjatywą studencką, wspieraną po części przez opiekunów Koła Literatury Nowej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ale głównie przez pracowniczki Centrum Kultury Zamek odpowiedzialne za biuro literatury, czyli m.in. organizatorki Festiwalu Fabuły.
Nagroda została wymyślona pod koniec 2020 r. na zajęciach prowadzonych przez profesora Piotra Śliwińskiego i Agnieszkę Budnik. Grupa studentów rozmawiała o nagrodach literackich, które to są dość problematyczną instytucją. Wtedy wpadli na pomysł, że skoro i tak te nagrody istnieją, to spróbują zrobić swoją, na własnych zasadach – i to się udało. Od tamtej pory, co roku nagroda jest przyznawana w trakcie Festiwalu Fabuły i Poznania Poezji.
Obserwuję nagrodę już od 2024 r. i mam wrażenie, że coraz bardziej „przepycha” się, ona, tak właśnie z buta, zyskując nawet większą autonomię.Zależy, jak byśmy rozumieli autonomię.
Nikt nie wpływa na nasze decyzje, ale środki materialne, dofinansowanie, praca ludzi, którzy przygotowują sale na spotkanie, nagłaśniają itd., to wszystko jest poza nami. Faktycznie z biegiem lat, przez to, że ta inicjatywa nie wygasła – co myślę, że jest pewnym zagrożeniem inicjatyw studenckich – zyskała pewien status. Jeśli się nie mylę, w zeszłym roku w kapitule nie było nikogo, kto był przy zakładaniu tej nagrody. A ona z roku na rok się zmienia, modyfikujemy trochę nasze działania. Uczymy się prowadzić działania w taki sposób, aby nagroda była widoczna i oddziaływała na laureata czy laureatkę, żeby była sposobem nagłośnienie ich dzieła. W tym roku kontynuujemy nasz pomysł publikacji notek recenzenckich na temat każdej nominowanej pozycji. Poza tym, 23 maja spotykamy się w Centrum Kultury Zamek nie tylko na wręczenie samej statuetki i nagrody dla Karoliny Krasny, która jest tegoroczną laureatką, ale też na spotkanie autorskie będące częścią Festiwalu Fabuły.
Wspomniałaś, że jest to pierwszy rok, gdzie nie było osób zakładających nagrodę. Zostały więc nieobsadzone wakaty. Czy każdy mógł zostać jurorem? Trzeba było spełniać jakieś kryteria?
W tym roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy open calla dla studentów z różnych wydziałów, aby dołączyli do naszej kapituły. Później spotkaliśmy się i porozmawialiśmy ze wszystkimi – było nawet więcej chętnych niż miejsc. Pewnym kryterium, które nie wynika do końca z naszego widzimisię, tylko z chęci podtrzymania inicjatywy, było to, na którym roku są osoby studiujące, zainteresowane dołączeniem do nagrody. Aktualnie przynajmniej połowa kapituły jest na studiach magisterskich. To jest także kwestia, aby dołączały osoby młodsze, żeby ciągle był ktoś, kto już brał udział w poprzedniej edycji, widział, jak to było robione i mógł dzielić się doświadczeniem.
Kapituła zrzesza różne osoby. Każdy ma inny gust, czyta co innego, tym samym proponuje coś innego. Czy każdy mógł zgłosić własną propozycję książkę? Czym kierowaliście się przy wyborze nominacji?
Na tle innych nagród nominujemy książki w specyficznych sposób, ponieważ nie prowadzimy naboru, nie wysyła się do nas książek w określonym czasie, tak jak to się dzieje w przypadku innych nagród literackich. Korzystamy z naszej wiedzy i dostępnych narzędzi. Przeczesujemy katalogi wydawnictw, korzystamy z tego, że poznajemy różne książki i twórców, działając np. w Kole Literatury Nowej. Zazwyczaj na pierwszym etapie powstaje dość długa lista. W tym roku była zróżnicowana gatunkowo, gdzie chcieliśmy świadomie wyjść poza prozę i poezję. Jeśli rzeczywiście mielibyśmy prowadzić otwarty nabór, moglibyśmy się przeciążyć pracą. Mimo wszystko bycie w kapitułach innych nagród jest płatne, wymaga dużego nakładu sił, aby wszystko przeczytać. My pracujemy na tyle, na ile starcza nam naszych studenckich sił.
Kiedy mamy pierwszą długą listę, dzielimy się nią tak, aby każdą nominowaną pozycję przeczytały dwie lub trzy osoby. Jest więc tak, że każdy ma do przeczytania kilka dodatkowych książek, poza codziennym sylabusem na studiach. Potem spotykamy się w tych mniejszych grupach, aby wymienić się myślami o każdej pozycji i zdecydować, które przechodzą dalej do drugiego etapu. To są już pozycje nominowane do nagrody, o których piszemy notki recenzenckie i je już czytamy wszyscy. Od kilku lat najpierw robimy głosowanie, które nie jest jawne. Każdy po cichu przyznaje głos trzem pozycjom, które najbardziej ceni. Punktem wyjścia w dyskusji są wyniki głosowania, ponieważ najczęściej już dość wyraźnie rysuje się, niekoniecznie pojedynczy laureat lub laureatka, ale te książki, które przypadły nam do gustu. Potem to już kwestia rozmów zależna oczywiście od składu. Były takie lata, gdzie mieliśmy prawdziwe zaangażowane kłótnie, w sensie emocjonalnym, co wynikało z charakteru osób biorących udział w nagrodzie. To też jest nauka porozumiewania się, przekazywania swoich przekonań, wartości. Jeśli chce się oceniać cudze dzieła, trzeba mieć określony i znany samemu sobie system wartości (chociażby estetycznych i literackich), aby znać swój osąd i skonfrontować go z osądem innych.
To jest też działanie w kapitule, wdrażanie idei demokracji. Istotne jest, aby działać kolektywnie, by każdy na równi brał udział w tym, co robimy. Osoby przychodzące po raz pierwszy do kapituły naturalnie są „cichsze”. Wolałyby słuchać tych, których uważają za bardziej doświadczonych. Natomiast wydaje mi się, że ważne jest podkreślanie, że wszyscy jesteśmy studentami i nawet osoba na piątym roku nie jest geniuszem. Chcemy, aby każdy wyrażał swoje poglądy na temat tego, co czytamy.
Powiedziałaś o wyborze, o tym, jak przebiega głosowanie, jak czasami burzliwe są wybory tej jednej książki. A czym kierowaliście się w wyborze tegorocznej nagrodzonej książki?
Co roku ta lista jest zróżnicowana, co utrudnia dyskusję o książkach, z których jedna jest pisana prozą, inna jest poezją, trzecia być może esejem lub eksperymentalną formą. Można by się zastanawiać, czy w innych warunkach byłoby warto porównywać te książki, ale w kontekście nagrody tak to działa (przynajmniej jeszcze nie wymyśliliśmy na to innego sposobu). To prawda, że nagroda Z Buta została określona jako nagroda dla literatury zaangażowanej przez osoby, które ją zakładały. Sama kategoria zaangażowania literatury nie jest zupełnie prosta, co myślę widać po wciąż aktywnej dyskusji w polu literackim. Co roku na nowo zastanawiamy się, jak można przyłożyć tę kategorię do książek, które wyszły w roku ubiegłym, bo to właśnie je bierzemy pod uwagę w nagrodzie.
W tym roku jedną z nominowanych jest Ewelina Figarska, której książka zmierza w kierunku eksperymentu formalnego. Opowiada o różnych formach podmiotowości, o tym, czym mogłyby być, czy ta kategoria jest w ogóle trafna, i jak możemy sobie z nią igrać na poziomie fikcji. Jest to książka, którą nazwałabym konceptualną i to jest określenie, które się powtarza wobec wszystkich pięciu nominowanych przez nas pozycji. Nominowaliśmy także „Ekonomię Darów” Patrycji Sikory-Tarnowskiej, będącą dramatem, a jednocześnie poezją – są to wiersz rozpisane w formie dramatu. Tutaj ponownie koncept gra dużą rolę. Autorka pisze w tomie o pozycji, jaką zajmują lesbijki w Polsce, w polskim społeczeństwie, literaturze, historii, w polskich dyskursach. To jest dzieło, które nie trudno zaklasyfikować do kategorii zaangażowania, co nie jest takie łatwe w kontekście książki Figarskiej. Zachęcam do czytania naszych notek recenzenckich, gdzie szerzej opisujemy każdą nominowaną pozycję w tym „Ohne Ende” – moją tegoroczną faworytkę.
Kapituła zdecydowała się nagrodzić „Strefę II” Karoliny Krasny. Już nie debiutantki, autorki, która ma na koncie już jedną powieść. Co przesądziło o wyborze?
„Strefa II” to książka, która w jakiś szczególny sposób poruszyła nas wszystkich w kapitule. Poruszyła na poziomie najpierw afektywnym, potem emocjonalnym i intelektualnym. Jednak to nie tylko emocje zmotywowały nas do nagrodzenia tej książki (lektura każdej z książek budziła w nas jakieś emocje), ale także to, że autorce udaje się wzbudzać stan, na który brak jest słów. Coś nowego, co wydaje mi się niesamowicie trudne, a nawet, gdybym miał mówić przed lekturą książki – niemożliwe. Stylistycznie Karolina także nas przekonuje, to jak pisze dialogi, historię, chociaż pisze o świecie różnym od naszego. W tej krótkiej książce autorka jest w stanie ująć wiele modeli relacji, które spotykamy, lub których jesteśmy częścią na co dzień.
Książka ta jest bez wątpienia lekturą wymagającą, ponieważ Karolina Krasny miała określony koncept, który nie zatrzymał się na warstwie formalnej, ale jest także przemyślaną fabułą. Książkę można czytać trochę jak „Grę w Klasy” Cortázara – niechronologicznie. Książka ma być mapą strefy II, a w trakcie lektury sami mamy badać czym ta strefa jest. Pozwolę sobie przeczytać dwa zdania z blurba: „Strefa II odnosi się do stanu, który poprzedza wielkie wydarzenia. Stanu, bez którego nic wielkiego nigdy nie miałoby miejsca”. Wydaje mi się, że ten fragment wyjaśnia moją bezradność, by opowiadać o tej książce, bo trudno opowiadać o czymś, co nie jest tylko historią osadzoną w słowach, ale szczególnego rodzaju topografią (choć to określenie to też odarcie z sensu). Jest to próba jednocześnie eksperymentowania z pisaniem nowego świata z nową mitologią.
Więcej o książce będą miały do powiedzenia osoby, które do wręczenia nagrody przygotowują laudację oraz te, które przeprowadzą rozmowę z Karoliną Krasny. Będą one w stanie też zapytać o takie rzeczy, aby lekturę uporządkować.
Jesteśmy jeszcze przed oficjalnym wydarzeniem, ale czy mogłabyś zdradzić co to za dwie poznańskie artystki, które wykonują butową statuetkę?
To jest już kolejna nasza współpraca z osobami studiującymi na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. To też jest fajny aspekt tej nagrody, który opiera się na naszych relacjach. Są to dwie artystki znające się z osobami kapituły, które podtrzymują tradycję wręczenia statuetki w kształcie buta. To Antonina Napierała i Ewa Dacko, ale z czego zrobiona jest statuetka i jaki jest jej wygląd – tego nie zdradzę, za to zaproszę na rozmowę z laureatką Karoliną Krasny, 23 maja o 15:00 w Sali Audiowizualnej Centrum Kultury Zamek.
Pracuje z wami jeszcze jedna artystka – Oliwia Ławreszuk. Już kolejną edycję tworzy wasza identyfikację wizualną. Jesteśmy bardzo zadowolone z tego, że udało nam się ustalić z Zamkiem, aby ta identyfikacja stałą się „wyłomem” w identyfikacji samego festiwalu. Oliwia dwie edycje temu zaprojektowała nasze logo, mieliśmy wtedy też wlepy. W tym roku opracowała wizualnie każdą z pozycji z listy nominacji, a w zeszłym roku projektowała także dyplom dla Natalki Suszczyńskiej.
Rozmowę przeprowadził Kacper Jakubiec
Zacznijmy tak jak sama nagroda – z buta. Czym ona jest?
Czym jest nagroda oprócz bycia nagrodą [śmiech]? Jest inicjatywą studencką, wspieraną po części przez opiekunów Koła Literatury Nowej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ale głównie przez pracowniczki Centrum Kultury Zamek odpowiedzialne za biuro literatury, czyli m.in. organizatorki Festiwalu Fabuły.
Nagroda została wymyślona pod koniec 2020 r. na zajęciach prowadzonych przez profesora Piotra Śliwińskiego i Agnieszkę Budnik. Grupa studentów rozmawiała o nagrodach literackich, które to są dość problematyczną instytucją. Wtedy wpadli na pomysł, że skoro i tak te nagrody istnieją, to spróbują zrobić swoją, na własnych zasadach – i to się udało. Od tamtej pory, co roku nagroda jest przyznawana w trakcie Festiwalu Fabuły i Poznania Poezji.
Obserwuję nagrodę już od 2024 r. i mam wrażenie, że coraz bardziej „przepycha” się, ona, tak właśnie z buta, zyskując nawet większą autonomię.Zależy, jak byśmy rozumieli autonomię.
Nikt nie wpływa na nasze decyzje, ale środki materialne, dofinansowanie, praca ludzi, którzy przygotowują sale na spotkanie, nagłaśniają itd., to wszystko jest poza nami. Faktycznie z biegiem lat, przez to, że ta inicjatywa nie wygasła – co myślę, że jest pewnym zagrożeniem inicjatyw studenckich – zyskała pewien status. Jeśli się nie mylę, w zeszłym roku w kapitule nie było nikogo, kto był przy zakładaniu tej nagrody. A ona z roku na rok się zmienia, modyfikujemy trochę nasze działania. Uczymy się prowadzić działania w taki sposób, aby nagroda była widoczna i oddziaływała na laureata czy laureatkę, żeby była sposobem nagłośnienie ich dzieła. W tym roku kontynuujemy nasz pomysł publikacji notek recenzenckich na temat każdej nominowanej pozycji. Poza tym, 23 maja spotykamy się w Centrum Kultury Zamek nie tylko na wręczenie samej statuetki i nagrody dla Karoliny Krasny, która jest tegoroczną laureatką, ale też na spotkanie autorskie będące częścią Festiwalu Fabuły.
Wspomniałaś, że jest to pierwszy rok, gdzie nie było osób zakładających nagrodę. Zostały więc nieobsadzone wakaty. Czy każdy mógł zostać jurorem? Trzeba było spełniać jakieś kryteria?
W tym roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy open calla dla studentów z różnych wydziałów, aby dołączyli do naszej kapituły. Później spotkaliśmy się i porozmawialiśmy ze wszystkimi – było nawet więcej chętnych niż miejsc. Pewnym kryterium, które nie wynika do końca z naszego widzimisię, tylko z chęci podtrzymania inicjatywy, było to, na którym roku są osoby studiujące, zainteresowane dołączeniem do nagrody. Aktualnie przynajmniej połowa kapituły jest na studiach magisterskich. To jest także kwestia, aby dołączały osoby młodsze, żeby ciągle był ktoś, kto już brał udział w poprzedniej edycji, widział, jak to było robione i mógł dzielić się doświadczeniem.
Kapituła zrzesza różne osoby. Każdy ma inny gust, czyta co innego, tym samym proponuje coś innego. Czy każdy mógł zgłosić własną propozycję książkę? Czym kierowaliście się przy wyborze nominacji?
Na tle innych nagród nominujemy książki w specyficznych sposób, ponieważ nie prowadzimy naboru, nie wysyła się do nas książek w określonym czasie, tak jak to się dzieje w przypadku innych nagród literackich. Korzystamy z naszej wiedzy i dostępnych narzędzi. Przeczesujemy katalogi wydawnictw, korzystamy z tego, że poznajemy różne książki i twórców, działając np. w Kole Literatury Nowej. Zazwyczaj na pierwszym etapie powstaje dość długa lista. W tym roku była zróżnicowana gatunkowo, gdzie chcieliśmy świadomie wyjść poza prozę i poezję. Jeśli rzeczywiście mielibyśmy prowadzić otwarty nabór, moglibyśmy się przeciążyć pracą. Mimo wszystko bycie w kapitułach innych nagród jest płatne, wymaga dużego nakładu sił, aby wszystko przeczytać. My pracujemy na tyle, na ile starcza nam naszych studenckich sił.
Kiedy mamy pierwszą długą listę, dzielimy się nią tak, aby każdą nominowaną pozycję przeczytały dwie lub trzy osoby. Jest więc tak, że każdy ma do przeczytania kilka dodatkowych książek, poza codziennym sylabusem na studiach. Potem spotykamy się w tych mniejszych grupach, aby wymienić się myślami o każdej pozycji i zdecydować, które przechodzą dalej do drugiego etapu. To są już pozycje nominowane do nagrody, o których piszemy notki recenzenckie i je już czytamy wszyscy. Od kilku lat najpierw robimy głosowanie, które nie jest jawne. Każdy po cichu przyznaje głos trzem pozycjom, które najbardziej ceni. Punktem wyjścia w dyskusji są wyniki głosowania, ponieważ najczęściej już dość wyraźnie rysuje się, niekoniecznie pojedynczy laureat lub laureatka, ale te książki, które przypadły nam do gustu. Potem to już kwestia rozmów zależna oczywiście od składu. Były takie lata, gdzie mieliśmy prawdziwe zaangażowane kłótnie, w sensie emocjonalnym, co wynikało z charakteru osób biorących udział w nagrodzie. To też jest nauka porozumiewania się, przekazywania swoich przekonań, wartości. Jeśli chce się oceniać cudze dzieła, trzeba mieć określony i znany samemu sobie system wartości (chociażby estetycznych i literackich), aby znać swój osąd i skonfrontować go z osądem innych.
To jest też działanie w kapitule, wdrażanie idei demokracji. Istotne jest, aby działać kolektywnie, by każdy na równi brał udział w tym, co robimy. Osoby przychodzące po raz pierwszy do kapituły naturalnie są „cichsze”. Wolałyby słuchać tych, których uważają za bardziej doświadczonych. Natomiast wydaje mi się, że ważne jest podkreślanie, że wszyscy jesteśmy studentami i nawet osoba na piątym roku nie jest geniuszem. Chcemy, aby każdy wyrażał swoje poglądy na temat tego, co czytamy.
Powiedziałaś o wyborze, o tym, jak przebiega głosowanie, jak czasami burzliwe są wybory tej jednej książki. A czym kierowaliście się w wyborze tegorocznej nagrodzonej książki?
Co roku ta lista jest zróżnicowana, co utrudnia dyskusję o książkach, z których jedna jest pisana prozą, inna jest poezją, trzecia być może esejem lub eksperymentalną formą. Można by się zastanawiać, czy w innych warunkach byłoby warto porównywać te książki, ale w kontekście nagrody tak to działa (przynajmniej jeszcze nie wymyśliliśmy na to innego sposobu). To prawda, że nagroda Z Buta została określona jako nagroda dla literatury zaangażowanej przez osoby, które ją zakładały. Sama kategoria zaangażowania literatury nie jest zupełnie prosta, co myślę widać po wciąż aktywnej dyskusji w polu literackim. Co roku na nowo zastanawiamy się, jak można przyłożyć tę kategorię do książek, które wyszły w roku ubiegłym, bo to właśnie je bierzemy pod uwagę w nagrodzie.
W tym roku jedną z nominowanych jest Ewelina Figarska, której książka zmierza w kierunku eksperymentu formalnego. Opowiada o różnych formach podmiotowości, o tym, czym mogłyby być, czy ta kategoria jest w ogóle trafna, i jak możemy sobie z nią igrać na poziomie fikcji. Jest to książka, którą nazwałabym konceptualną i to jest określenie, które się powtarza wobec wszystkich pięciu nominowanych przez nas pozycji. Nominowaliśmy także „Ekonomię Darów” Patrycji Sikory-Tarnowskiej, będącą dramatem, a jednocześnie poezją – są to wiersz rozpisane w formie dramatu. Tutaj ponownie koncept gra dużą rolę. Autorka pisze w tomie o pozycji, jaką zajmują lesbijki w Polsce, w polskim społeczeństwie, literaturze, historii, w polskich dyskursach. To jest dzieło, które nie trudno zaklasyfikować do kategorii zaangażowania, co nie jest takie łatwe w kontekście książki Figarskiej. Zachęcam do czytania naszych notek recenzenckich, gdzie szerzej opisujemy każdą nominowaną pozycję w tym „Ohne Ende” – moją tegoroczną faworytkę.
Kapituła zdecydowała się nagrodzić „Strefę II” Karoliny Krasny. Już nie debiutantki, autorki, która ma na koncie już jedną powieść. Co przesądziło o wyborze?
„Strefa II” to książka, która w jakiś szczególny sposób poruszyła nas wszystkich w kapitule. Poruszyła na poziomie najpierw afektywnym, potem emocjonalnym i intelektualnym. Jednak to nie tylko emocje zmotywowały nas do nagrodzenia tej książki (lektura każdej z książek budziła w nas jakieś emocje), ale także to, że autorce udaje się wzbudzać stan, na który brak jest słów. Coś nowego, co wydaje mi się niesamowicie trudne, a nawet, gdybym miał mówić przed lekturą książki – niemożliwe. Stylistycznie Karolina także nas przekonuje, to jak pisze dialogi, historię, chociaż pisze o świecie różnym od naszego. W tej krótkiej książce autorka jest w stanie ująć wiele modeli relacji, które spotykamy, lub których jesteśmy częścią na co dzień.
Książka ta jest bez wątpienia lekturą wymagającą, ponieważ Karolina Krasny miała określony koncept, który nie zatrzymał się na warstwie formalnej, ale jest także przemyślaną fabułą. Książkę można czytać trochę jak „Grę w Klasy” Cortázara – niechronologicznie. Książka ma być mapą strefy II, a w trakcie lektury sami mamy badać czym ta strefa jest. Pozwolę sobie przeczytać dwa zdania z blurba: „Strefa II odnosi się do stanu, który poprzedza wielkie wydarzenia. Stanu, bez którego nic wielkiego nigdy nie miałoby miejsca”. Wydaje mi się, że ten fragment wyjaśnia moją bezradność, by opowiadać o tej książce, bo trudno opowiadać o czymś, co nie jest tylko historią osadzoną w słowach, ale szczególnego rodzaju topografią (choć to określenie to też odarcie z sensu). Jest to próba jednocześnie eksperymentowania z pisaniem nowego świata z nową mitologią.
Więcej o książce będą miały do powiedzenia osoby, które do wręczenia nagrody przygotowują laudację oraz te, które przeprowadzą rozmowę z Karoliną Krasny. Będą one w stanie też zapytać o takie rzeczy, aby lekturę uporządkować.
Jesteśmy jeszcze przed oficjalnym wydarzeniem, ale czy mogłabyś zdradzić co to za dwie poznańskie artystki, które wykonują butową statuetkę?
To jest już kolejna nasza współpraca z osobami studiującymi na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. To też jest fajny aspekt tej nagrody, który opiera się na naszych relacjach. Są to dwie artystki znające się z osobami kapituły, które podtrzymują tradycję wręczenia statuetki w kształcie buta. To Antonina Napierała i Ewa Dacko, ale z czego zrobiona jest statuetka i jaki jest jej wygląd – tego nie zdradzę, za to zaproszę na rozmowę z laureatką Karoliną Krasny, 23 maja o 15:00 w Sali Audiowizualnej Centrum Kultury Zamek.
Pracuje z wami jeszcze jedna artystka – Oliwia Ławreszuk. Już kolejną edycję tworzy wasza identyfikację wizualną. Jesteśmy bardzo zadowolone z tego, że udało nam się ustalić z Zamkiem, aby ta identyfikacja stałą się „wyłomem” w identyfikacji samego festiwalu. Oliwia dwie edycje temu zaprojektowała nasze logo, mieliśmy wtedy też wlepy. W tym roku opracowała wizualnie każdą z pozycji z listy nominacji, a w zeszłym roku projektowała także dyplom dla Natalki Suszczyńskiej.
Rozmowę przeprowadził Kacper Jakubiec