Neoorientalizm wiosny 2026 - flora i fauna jako nowy język mody
KATEGORIA: Kultura
Przez ostatnie lata nowoczesność miała kolor kości słoniowej. Minimalizm, quiet luxury i estetyka clean girl wpasowywały się w trend produktywności i neutralności, której przypisywano wyrafinowanie. Kolekcje z wiosny 2026 roku wyzywają na pojedynek słynne zdanie Mirandy Priestly z filmu Diabeł ubiera się u Prady: „Florals? For spring? Groundbreaking”. Przez lata cytowano je jako ostateczne unieważnienie kwiatowych wzorów, prezentując je jako tandetne, przewidywalne i po prostu wiosenne. Jednak niedawno do kin wszedł Diabeł ubiera się u Pardy 2, co daje nam możliwość zaktualizowania poglądów na modę zarówno Mirandy Pristley, jak i współczesnych twórców. W 2026 roku kwiat coraz częściej opuszcza płaską powierzchnię tkaniny i zaczyna pracować przestrzennie jako haft, konstrukcja, falbana, tekstylna rzeźba. Klasyczny floral print należał do świata ornamentu, natomiast nowe florals należą do świata performansu i rzeźby.
Wes Gordon, dyrektor kreatywny domu mody i osoba odpowiedzialna za kolekcję Carolina Herrera Spring 2026 pokazanej w Madrycie, mówił o florystyce jako ważnej części tożsamości Herrery, a w madryckiej kolekcji kwiaty pojawiają się w dużych skalach, w intensywnych kolorach, objętościach, które budują sylwetkę. Suknia nie tyle ma kwiatowy wzór, ile sama zaczyna przypominać roślinę.
W przypadku Diora kwiat to jeden z najstarszych mitów tego domu mody. Christian Dior myślał o kobiecej sylwetce przez pryzmat ogrodu: talia mogła być łodygą, spódnica kielichem, suknia rozkwitem, który ma zachwycać. Dlatego gdy Jonathan Anderson pracuje z kwiatem w kontekście Diora sięga po archiwalny kod marki przekształcając go w dzieło sztuki. W 2026 roku Anderson jest szczególnie obserwowany jako projektant, który redefiniuje relację między dziedzictwem a współczesnością. W jego interpretacji kwiat może być pytaniem o konstrukcję: jak sprawić, by ornament nie był powtórzeniem przeszłości, lecz formą nowej teatralizacji mody, która staje się samoistnym bytem i rozkwita na ciele modelki?
Ale wiosna 2026 nie należy wyłącznie do ogrodu. Obok flory ustawia się fauna - zwierzęce wzory: cętki, skóra węża, zebra, plamy przypominające umaszczenie leśnych zwierząt. W latach 90. i 2000. panterka była często kodem reprezentującym seksapil i popkulturową ostentację. Kojarzyła się z czerwonym dywanem, klubem, włoskim glamour. Dziś fauna wraca w formie organicznej, leśnej i bardziej subtelnej. Ciekawym przykładem tej zmiany jest bambi print, czyli wzór inspirowany umaszczeniem sarny lub jelenia. W przeciwieństwie do klasycznej panterki nie opiera się na kontraście, agresji i drapieżności, ale na przygaszonych brązach, ciepłych beżach i rozmytych białych plamach — palecie bliskiej odcieniowi Mocha Mousse, ogłoszonemu przez Pantone kolorem roku 2025. Vogue Arabia opisywało go jako jeden z printów, które mają definiować 2026 rok — łagodniejszy, bardziej woodland-coded i wyraźnie oddalony od wysokokontrastowych wzorów leopard, cheetah, snake czy zebra dominujących w poprzednich sezonach. Wzór ten pojawił się m.in. u Tory Burch, gdzie został potraktowany jako subtelniejsza alternatywa dla klasycznych animal printów.
W tym kontekście warto przywołać viralową okładkę British Vogue 2026 z Anok Yai, sfotografowaną przez Rafaela Pavarottiego i wystylizowaną przez Kate Phelan. Według dostępnych informacji okładka jest związana z Chanel, a sam numer celebruje Anok Yai jako jedną z najważniejszych modelek współczesności. Motyw fauny pojawia się dosłownie: w postaci kolorowych ptaków umieszczonych wokół głowy modelki oraz małego białego ptaka siedzącego na jej ramieniu. Nie jest to jednak fauna rozumiana jako klasyczny animal print, czyli wspomniana panterka, zebra czy skóra węża, ale jako scenograficzny (neo)ornament. Ptaki tworzą wokół twarzy rodzaj korony, aureoli przez co modelka zostaje wpisana w świat teatralnej, niemal baśniowej natury.
Moda ma nieuniknioną tendencję do wracania do tego, co zostało wyparte. Dziś wraca więc kwiat, wraca cętka, haft i wzór. Nie dlatego, że zapomniano o słowach Mirandy Priestly, ale dlatego, że revival i neoorientalizm to dwa pojęcia, które należy pamiętać, jeśli chodzi śledzenie współczesnego kanonu mody.
Maria Anna Bartkowiak - krytyczka sztuki, studentka historii sztuki na UAM oraz kuratorstwa i teorii sztuki na UAP w Poznaniu, autorka podcastu "sztuczne wieści" oraz redaktorka w dziale kultury radia Afera.
Wes Gordon, dyrektor kreatywny domu mody i osoba odpowiedzialna za kolekcję Carolina Herrera Spring 2026 pokazanej w Madrycie, mówił o florystyce jako ważnej części tożsamości Herrery, a w madryckiej kolekcji kwiaty pojawiają się w dużych skalach, w intensywnych kolorach, objętościach, które budują sylwetkę. Suknia nie tyle ma kwiatowy wzór, ile sama zaczyna przypominać roślinę.
W przypadku Diora kwiat to jeden z najstarszych mitów tego domu mody. Christian Dior myślał o kobiecej sylwetce przez pryzmat ogrodu: talia mogła być łodygą, spódnica kielichem, suknia rozkwitem, który ma zachwycać. Dlatego gdy Jonathan Anderson pracuje z kwiatem w kontekście Diora sięga po archiwalny kod marki przekształcając go w dzieło sztuki. W 2026 roku Anderson jest szczególnie obserwowany jako projektant, który redefiniuje relację między dziedzictwem a współczesnością. W jego interpretacji kwiat może być pytaniem o konstrukcję: jak sprawić, by ornament nie był powtórzeniem przeszłości, lecz formą nowej teatralizacji mody, która staje się samoistnym bytem i rozkwita na ciele modelki?
Ale wiosna 2026 nie należy wyłącznie do ogrodu. Obok flory ustawia się fauna - zwierzęce wzory: cętki, skóra węża, zebra, plamy przypominające umaszczenie leśnych zwierząt. W latach 90. i 2000. panterka była często kodem reprezentującym seksapil i popkulturową ostentację. Kojarzyła się z czerwonym dywanem, klubem, włoskim glamour. Dziś fauna wraca w formie organicznej, leśnej i bardziej subtelnej. Ciekawym przykładem tej zmiany jest bambi print, czyli wzór inspirowany umaszczeniem sarny lub jelenia. W przeciwieństwie do klasycznej panterki nie opiera się na kontraście, agresji i drapieżności, ale na przygaszonych brązach, ciepłych beżach i rozmytych białych plamach — palecie bliskiej odcieniowi Mocha Mousse, ogłoszonemu przez Pantone kolorem roku 2025. Vogue Arabia opisywało go jako jeden z printów, które mają definiować 2026 rok — łagodniejszy, bardziej woodland-coded i wyraźnie oddalony od wysokokontrastowych wzorów leopard, cheetah, snake czy zebra dominujących w poprzednich sezonach. Wzór ten pojawił się m.in. u Tory Burch, gdzie został potraktowany jako subtelniejsza alternatywa dla klasycznych animal printów.
W tym kontekście warto przywołać viralową okładkę British Vogue 2026 z Anok Yai, sfotografowaną przez Rafaela Pavarottiego i wystylizowaną przez Kate Phelan. Według dostępnych informacji okładka jest związana z Chanel, a sam numer celebruje Anok Yai jako jedną z najważniejszych modelek współczesności. Motyw fauny pojawia się dosłownie: w postaci kolorowych ptaków umieszczonych wokół głowy modelki oraz małego białego ptaka siedzącego na jej ramieniu. Nie jest to jednak fauna rozumiana jako klasyczny animal print, czyli wspomniana panterka, zebra czy skóra węża, ale jako scenograficzny (neo)ornament. Ptaki tworzą wokół twarzy rodzaj korony, aureoli przez co modelka zostaje wpisana w świat teatralnej, niemal baśniowej natury.
Moda ma nieuniknioną tendencję do wracania do tego, co zostało wyparte. Dziś wraca więc kwiat, wraca cętka, haft i wzór. Nie dlatego, że zapomniano o słowach Mirandy Priestly, ale dlatego, że revival i neoorientalizm to dwa pojęcia, które należy pamiętać, jeśli chodzi śledzenie współczesnego kanonu mody.
Maria Anna Bartkowiak - krytyczka sztuki, studentka historii sztuki na UAM oraz kuratorstwa i teorii sztuki na UAP w Poznaniu, autorka podcastu "sztuczne wieści" oraz redaktorka w dziale kultury radia Afera.