MAŁGOLA, NO - U CAN TALK 2 ME

(Nie)konwencjonalny pokaz mody

KATEGORIA: Poznań

Klasyczny pokaz mody to  zwykle koszernie zaplanowany spektakl przewidywalności. Wybieg, anonimowe modelki i modele, o twarzach wyrażających chłodną obojętność oraz ubrania. Ubrania, które grają główne i jedyne role. Klasyk.

  Kiedy wyjdziemy z tego świata iluzji, połysku i reżyserii, i wpuścimy do niego chaos – ze sztywnego wybiegu, tworzy się przestrzeń nieprzewidywalnego eksperymentu. Zjawisko zacierania się granic między modą a performancem przestaje być wtedy tylko teoretycznym hasłem, a zaczyna się nam urzeczywistniać.

  
Scena modowa przechodzi dziś cichą rewolucję. Zmęczeni sterylnym, dobrze znanym nam pięknem, coraz częściej pragniemy na wybiegach więcej prawdy i charakteru. Model-wieszak powoli odchodzi do lamusa, coraz częściej ustępując miejsca ludziom z krwi i kości. Osobom o różnych sylwetkach, skrajnych profesjach i ogromnym bagażu doświadczeń. To właśnie ONI dodają swoimi ciałami, czy też historią, ostatecznego kontekstu ubraniom.

  
Ubranie, które jest głównym bohaterem naszych „ja” – rzadko bywa w naszym życiu w pełni neutralne. Można rzec, że prawie nigdy. Najczęściej służy nam jako maska. Dobrze, że mamy ich wystarczająco na wszystkie dni w roku. Jeszcze ktoś mógłby dowiedzieć się, jacy jesteśmy naprawdę. Ponieważ boimy się panicznie takiego obnażenia, z ulgą sięgamy po znany i sprawdzony społeczny kamuflaż. Chowamy się za tą naszą maską, wtapiamy się w tłum, interpretujemy samych siebie i ukrywamy niepewności.

  Główny nurt przemysłu odzieżowego potęguje to zjawisko, promując seryjność i deindywiduację – stan, w którym tracimy własną tożsamość pod wpływem grupy. Dlatego tak bardzo ważne i istotne powinny być dla nas wszystkie produkcje pojedyncze, unikatowe, takie nadające sens  – nasz sens  – który sami najlepiej czujemy. Jako odpowiedź na tę potrzebę autentyczności można odczytać to, co lada moment wydarzy się na naszym lokalnym podwórku.

  Nadchodzący live act w ramach poznańskiego Art Weekendu zbiera wszystko to, co ważne w dzisiejszym, zmieniającym się kontekście mody i jej przemysłu. Od odrzucenia masowej produkcji na rzecz unikatowych egzemplarzy, aż po całkowitą dekonstrukcję samego wybiegu. Zamiast wyćwiczonych do perfekcji kroków i pustych spojrzeń, twórcy stawiają na improwizację: zaledwie jedną próbę i absolutną wolność ekspresji.
  
  
W końcu, na jednej płaszczyźnie zderzą się światy, które na co dzień się nie przenikają. Zobaczymy awangardowego Marcina Świetlickiego, twardo stąpającą po ziemi Panią prawnik czy dyrektora Teatru Polskiego w Poznaniu. Dołączą do nich profesorowie poznańskiego UAP-u, performerka Siksa czy też Jerzy Satanowski. Ludzie o kompletnie innej wrażliwości, zostaną wrzuceni w jeden wielki kontrolowany chaos. 

  
Gdy dodamy do tego wibrujące dźwięki wiolonczeli i szesnastoosobowy chór na żywo, przestajemy mówić o pokazie mody. Te formy nie mają już na celu zasłonić człowieka, ale wejść z nim w rezonans i zmusić go do konfrontacji z własnym „ja”.

Jakub Bućko-Łoś


Ta strona wykorzystuje cookies tylko do analizy odwiedzin. Nie przechowujemy żadnych danych personalnych. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystywanie cookies, możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki.

OK