STRACHY NA LACHY - ŁUSKI KROKODYLA

Haute Couture 2026/2027

KATEGORIA: Kultura

Jeszcze kilka sezonów temu luksus kojarzył nam się z bielą, szarością, old money i dyskretnym logiem. Perfekcyjnie skrojony płaszcz, kaszmirowy golf, beżowy garnitur, czyli niezawodne klasyki stały się synonimami dobrego gustu i nienachalnego bogactwa. Moda przeżywała fascynację estetyką tzw. quiet luxury, w której największym luksusem było właśnie to, że nic nie próbowało zwrócić na siebie uwagi. Jako przykład może stanowić tutaj styl Marka Zuckerberga. Przez lata jego garderoba składała się z identycznych, prostych szarych T-shirtów, które w rzeczywistości często pochodziły od wysokiej rangi marek i kosztowały setki, a nawet tysiące dolarów. Paris Haute Couture Week jesień–zima 2026/2027 pokazał jednak, że ten moment dobiega końca. 

Może kojarzycie viralowy dźwięk: I hate minimalism, that’s not my vibe. I want to feel like a wizard who is surrounded by the collection of many adventures? Mimo tego, że jest to jedynie żartobliwy trend internetowy, stanowi on pewnego rodzaju wprowadzenie do jednego z kierunków, w którym zdaje się podążać współczesny świat mody. Coraz częściej promuje on nową formę indywidualizmu o charakterze baśniowego protagonisty.

Najpełniej było to widoczne w drugim pokazie haute couture Matthieu Blazy’ego dla Chanel. Grand Palais przestał być monumentalną halą wystawową i zamienił się w zaczarowany ogród (i to dosłownie!). Gigantyczne kwiaty wyrastały ponad publiczność, fasolowe pnącza oplatały przestrzeń, a pierwsza modelka wyszła z egzemplarzem XIX-wiecznego zbioru baśni Les Fées, Contes des Contes odnalezionego w bibliotece Gabrielle Chanel. Jednak Blazy nie próbował zaprezentować modelek w kostiumach bohaterek baśni, a zamiast tego rozproszył baśniowość w detalach. Na guzikach pojawiały się koty, niedźwiedzie i ptaki, hafty przypominały zielniki, a obcasy butów zamieniały się w strąki fasoli wypełnione perłami, złote jaja czy miniaturowe leśne krajobrazy. 

To właśnie buty stały się najbardziej zaskakującym elementem kolekcji. W klasycznej hierarchii haute couture obuwie zwykle pozostaje dodatkiem do sylwetki. Natomiast w tegorocznej odsłonie zyskały status autonomicznego obiektu. Każdy obcas wyglądał jak miniaturowa scena teatralna, w której zamknięto fragment baśni. Trudno w takim wypadku nie pomyśleć o „Kopciuszku”, gdzie to właśnie pantofelek okazuje się narzędziem przemiany głównej bohaterki. U Blazy’ego but również staje się przedmiotem niemal magicznym, gdyż niesamowicie działa na wyobraźnie i wspomnienia. Strąk fasoli przywołuje „Jasia i magiczną fasolę”, złote jajo odsyła do opowieści o kurze, a kocie motywy subtelnie przypominają o „Kocie w butach”, jednej z pierwszych literackich historii o tym, że odpowiednio dobrany strój potrafi zmienić społeczną pozycję swojego właściciela.  

Sam motyw lasu od dawna powraca na wybiegach. Alexander McQueen uczynił z natury jeden z fundamentów swojej twórczości. W kolekcjach takich jak Sarabande czy The Widows of Culloden kwiaty były jednocześnie symbolem życia i rozkładu. Natomiast Simone Rocha konsekwentnie rozwija estetykę współczesnej baśni, łącząc materiał tiulowy, perły i kwiatowe aplikacje z gotycką atmosferą, co tworzy zarówno zaskakujący jak i spektakularny efekt. Jonathan Anderson z kolei, najpierw w Loewe, a dziś w Diorze, wielokrotnie wykorzystywał organiczne formy, zamieniając ubrania w rzeźbiarskie obiekty przypominające liście, płatki czy muszle. Nawet Alessandro Michele uczynił z renesansowych zielników jeden z ciekawszych kodów swojej estetyki.

Współczesną modę coraz częściej opisuje się pojęciami fairycore, forestcore czy cottagecore lub po prostu stylizacje inspirowane Phoebe Buffay, bohaterką kultowego sitcomu Friends. Początkowo były one internetowymi mikrotrendami rozwijanymi na platformach społecznościowych przez osoby marzące o życiu ,,bliżej natury”. Dziś haute couture przejęło ich marzenia i przetłumaczyło je na język jedynych w swoim rodzaju kreacji.

Tegoroczne święto mody okazało się zatem czymś więcej niż kolejną prezentacją nowych kolekcji. Stało się również swoistym manifestem wyobraźni i wspomnień o folklorze. W momencie, gdy obrazy można wygenerować w kilka sekund, moda odpowiada stanowczo baśnią i naturą, które może nawet stają się symbolem współczesnej autentyczności.

Maria Bartkowiak 

Ta strona wykorzystuje cookies tylko do analizy odwiedzin. Nie przechowujemy żadnych danych personalnych. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystywanie cookies, możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki.

OK