TEKLA GOLDMAN - KRA

Palec w sercu

KATEGORIA: Kultura

„Palec w sercu”. Taki tytuł nosiła 24. edycja Przeglądu Sztuki SURVIVAL we Wrocławiu. Z pozoru brzmi absurdalnie, może nawet groteskowo. Jednak po zapoznaniu się z tekstem kuratorskim odsyła do konkretnej historii wrocławskiej medycyny. Mowa o gipsowym odlewie palca kardiochirurga Wiktora Brossa, używanego jako wzorzec miary przy poszerzaniu zastawki mitralnej. Obraz palca wprowadzonego bezpośrednio do bijącego serca jest jednocześnie symbolem postępu, odwagi, ale też arogancji i bezpardonowości naukowej, intymności i powtarzanego we współczesnych praktykach artystycznych przekraczania granic ciała.

W tej opowieści Klinika Psychiatrii i Chorób Nerwowych, która była miejscem wystawy, we Wrocławiu staje się współautorką znaczeń; pośrednio poprzez odwołanie do kontekstu historyczno-medycznego lub bezpośrednio poprzez prace side-specific. Dawna klinika psychiatryczna jest miejscem szczególnie trudnym, bo historia psychiatrii zawsze rozpięta była między opieką a przemocą. Modernizacja leczenia chorób psychicznych w założeniu miała odchodzić od brutalnej izolacji, karania i zamknięcia na rzecz obserwacji, ale niestety w rzeczywistości rzadko była niewinna. Obserwacja może być troską, ale w takich instytucjach często przeradza się w nadzór utożsamianym z inwigilacją. SURVIVAL 24 bardzo świadomie rozgaszcza się w tej niejednoznaczności.

Osoby artystyczne w swoich pracach dotykają ciała za pomocą rozmaitych form i materiałów, traktując je jako skonfliktowane pole rażenia twórczego. W ten sposób interpretuję instalację Pawła Błęckiego „Weź się w garść”. Sam tytuł jest jednym z najbardziej przemocowych zdań codzienności. To fraza, którą często wypowiada się wobec osób w kryzysie psychicznym, imitując wsparcie, choć w rzeczywistości unieważnia i dyskredytuje cierpienie. W kontekście dawnej kliniki to zdanie staje się ciekawym wprowadzeniem do wątku wystawy, gdyż stanowi reprezentację przemocy wobec psychiki człowieka, zadając pytanie o sposób wsparcia osób zmagających się z trudnościami, problemami lub chorobami psychicznymi.

Powracając do tytułu, najbardziej dosłowną interpretacją i jego rozwinięciem wydaje się być praca „Wspólne bicie serca” Anny Underowicz. Serce jest tu nie tylko organem, lecz także rytmem wspólnoty. Tym samym stawia interesujące pytanie: czy wspólne bicie serca oznacza empatię, czy raczej biologiczne zsynchronizowanie ciał w jednym systemie? W kontekście dawnej kliniki nawet tak prosty gest jak słuchanie bicia serca zostaje zabarwione niepokojem, bo przypomina, że ciało pacjenta było także źródłem danych wykorzystywanych w celach naukowych i zapewne nie tylko.

Jeszcze ciekawiej wybrzmiewa praca Daniela Kotowskiego „Lizanie 4’33””, odnosząca się do słynnej ciszy Johna Cage’a. Kotowski przenosi pytanie o dźwięk na ciało, język i komunikację wychodząc poza ramę normy fonicznej. W kontekście głuchoty i biopolityki ta praca staje się komentarzem do tego, kto ma prawo mówić, kto jest słyszany i czy cisza zawsze oznacza brak komunikatu. W klinice, gdzie pacjent często bywał opisywany przez ekspertów, zamiast mówić własnym głosem, taka praca szczególnie się wyróżnia. 

Organizatorzy postawili na multisensoryczne tworzenie narracji wystawy. Decyzja o włączeniu sceny dźwiękowej, według mnie, jest jedną z lepszych decyzji, jaką podjęły osoby kuratorskie. Klinika to przecież miejsce pełne rozmaitych i co najważniejsze charakterystycznych dźwięków: stetoskopu, pulsu, kroków na korytarzu, aparatury oraz pełnej napięcia szpitalnej ciszy zakłóconej dźwiękiem brzęczących żarówek ledowych, które rażą swoim nieskazitelnie białym światłem. 

Wystawa dobrze wykorzystuje także groteskę i obsceniczność. Tytuły takie jak „Palec w dupie” Kai Tarłowskiej, „Wykład z dupą w misce” Alicji Paszkiel czy „Palec w oko” Małgorzaty Gurowskiej i Joanny Ruszczyk z pozoru stanowią prowokację dla samej prowokacji, ale w rzeczywistości są potrzebnym zakłóceniem patosu. Rozbijają poważną atmosferę budynku szpitalnego i przypominają, że ciało jest też śmieszne, wstydliwe, seksualne i pomysłowe. Groteska staje się tutaj narzędziem krytyki i przełamaniem, które kontrastuje z powagą tematyczną tekstu kuratorskiego. 

Przy tak szerokim haśle część realizacji może wydawać się bardziej lub mniej połączona z tematem wystawy. Dla mnie najbardziej przekonujące są te wątki, w których wystawa nie traktuje „palca w sercu” jako anegdoty z historii medycyny, lecz jako figurę współczesnego świata, który chce wejść do środka wszystkiego. Z tego powodu uważam, że w wielotematyczności i różnorodności prac można wyłonić wiele ciekawych interpretacji, do których zachęcam, każdą osobę, która odwiedziła 24. edycję Przeglądu Sztuki SURVIVAL we Wrocławiu.

Maria Bartkowiak

Ta strona wykorzystuje cookies tylko do analizy odwiedzin. Nie przechowujemy żadnych danych personalnych. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystywanie cookies, możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki.

OK