Akasa — spektakl tańca, duchowości i codzienności

KATEGORIA: Kultura

Szeherezada Kondratowicz to kulturoznawczyni, tancerka, pedagożka oraz reżyserka teatralna. Jest absolwentką Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Poznaniu oraz UAM-u na kierunku kulturoznawstwo, gdzie w 2024 roku obroniła pracę magisterską pt. Mistrzostwo w balecie. Relacja artystyczna w relacji o piękno, dotyczącą więzi nauczyciel-uczeń oraz pracy z ciałem. Obecnie wykłada w Studiu Teatralno-Aktorskim STA, na Uczelni Biznesu i Nauk Stosowanych Varsovia oraz Collegium Da Vinci. Dwudziestego ósmego lipca przeprowadziłam z nią wywiad na temat jej ostatniego spektaklu pt. Akasa.

Wiku: Cześć Szer. Jak tam?

Szeherezada: Hejka, wszystko dobrze. Mam na imię Szeherezada, Szer, jestem reżyserką, tancerką, choreografką i w sumie główną twórczynią tego spektaklu.

Wiku: Tak, właśnie, Akasa. Jak w prosty sposób opisałabyś go osobie, która nie widziała spektaklu tak aby zachęcić ją do przyjścia. O czym w ogóle jest Akasa?

Szeherezada: Ciężko opisać ten spektakl. Z zamysłu opowiada o ontologii muzyki i tańca, są to pojęcia metafizyczne. Ciężkie pojęcie sprowadza się do kolejnego ciężkiego pojęcia, ale o tym jest Akasa. O muzyce i tańcu, jako o pojęciach efemerycznych, to znaczy ulotnych. Ulotne, czyli trwa tylko w chwili wykonywania, w momencie, w którym doświadczamy. Kiedy idziemy obejrzeć spektakl, jakieś dzieło sztuki, kiedy uczestniczymy w koncercie doświadczamy pewnego rodzaju ulotności. Ten dźwięk, który już wybrzmiał jednocześnie w chwili, w której on powstaje na żywo, to już zanika. No i o tym, w najbardziej przystępnej formie, ale też nie zdradzającej mojej finałowej koncepcji jest ten spektakl.

Wiku: Świetnie! Dla osób niewiedzących, w spektaklu jest dużo nawiązań do kultury japońskiej. Chciałam Cię zapytać, dlaczego akurat ta? Co przyciągnęło Cię do niej szczególnie?

Szeherezada: Tak naprawdę przyciągnęło mnie powiedzenie Yugen, które oznacza tajemniczą głębię, ukryte piękno lub zachwyt nad wszechświatem. To jest powiedzenie japońskie i mogę zdradzić, że to miał być tytuł spektaklu, ale usłyszałam za dużo skojarzeń negatywnych z tym słowem. Spotkałam się z Yugen rok temu i to ono pokierowało mnie w tę stronę. A następną kwestią jest oczywiście Piotr (Piotr Rydz — reżyser muzyczny Akasy), który bardzo szybko wszedł ze mną we współpracę. W czerwcu zeszłego roku zrobiliśmy performance, który jest prologiem spektaklu (w ramach zaliczenia studiów). Weszliśmy w improwizację, która wyszła znakomicie i tak narodził się cały spektakl. Piotr jest świetnym reżyserem muzyki, tak jak świetnie  zaznajomiony jest z kulturą azjatycką. W Japonii jest również dużo filozofii buddyjskiej — sama filozofia japońska świetnie przemyca różne konstrukcje językowe niewypowiadalne w naszej kulturze. Rzeczy, których nie da się wyrazić słowami, oni starają się nazywać opierając je na odczuciu, niż rozumieniu. Sam spektakl jest o odczuciu. Tak jak wybrzmiewają słowa medytacji, którą jogę nidrę prowadzi na koniec spektaklu moja mama — Laura Amanda Kondratowicz. Właśnie chodzi o te odczucia, które kultura japońska świetnie przemyca.

Wiku: Łączy się to w piękną całość. Ta efemeryczność oraz odczuwanie w kulturze japońskiej myślę, że bardzo celnie to wszystko połączyłaś.

Szeherezada: Ciekawe, właśnie teraz mi się pojawiła taka myśl. Na ile kulturowo to samo odczucie ma taką samą wagę i głębię? Ciekawe, czy jest to jakoś w nas zakorzenione.

Wiku: To bardzo ciekawy temat i myślę, że nadałby się na osobny tekst. Dobrze, przejdźmy więc do drugiego pytania, mam nadzieję, że nie będzie ono dla Ciebie kontrowersyjne. Jesteś scenarzystką, reżyserką, jesteś również główną aktorką. Jesteś postacią centralną spektaklu i zastanawiałam się, czy kiedykolwiek pisząc scenariusz do Akasy, wyobrażałaś sobie tam siebie, czy byłaś w stanie ją komuś oddać?

Szeherezada: To jest ciekawe pytanie. Obopólnie to działało. Ja przyszłam z wizją, że spektakl będzie się zaczynał od prologu. Przyszłam z tym, że ja jestem na tej scenie. Ja zawsze myślę całością. Myślałam o postaciach Mnichów, o Skrzypku. Myślę całą oprawą, niż sobą na scenie. Są tak naprawdę tylko dwa spektakle, które ja robię i jednocześnie jestem tam główną aktorką, czyli Akasa i Onirica. Oba powstały z propozycji profesor Magdaleny Grendy. Wychodzę z takiego założenia, że ciężko jest robić spektakl i występować w nim. Przyznaję, że tego nie lubię i może to będzie kontrowersyjne co powiem, ale nie lubię kiedy ktoś tworzy spektakl i tworzy go tylko dla siebie. Chociaż istnieją plusy takiej sytuacji. Jest to wygodniejsze w kontekście technicznym, gdy działa się freelancersko. Wracając do pytania, ani nie myślałam scenariuszem, ani sobą samą, a całością. Pisząc scenariusz w kontekście tekstu — było to coś niezależnego. Podzieliłam go na prolog, cztery pory roku i epilog, czyli tę transcendencję. Wiedziałam, że będzie sporą częścią wizualizacji i będzie zapowiadać kolejną część scenariusza. Więc tak, myślę całością.

Wiku: Jasne. Również zaglądając do historii tego spektaklu — był pisany na zaliczenie i sposób w jaki ewoluował, to jak najbardziej rozumiem finalną formę. Pozwól teraz na trzecie pytanie, jesteśmy na półmetku. Akasa tak, jak już wybrzmiało z legendarnych Kronik Akasy. Duchowość, o której wspominałaś, jak odzwierciedla się w Twoim życiu? Co dokładnie zainspirowało Cię w niej do stworzenia spektaklu?

Szeherezada: Myślę, że jestem mocno uduchowioną osobą. Cały czas poszukuję, chociaż nie wiem w stronę jakiej religii zmierzam. Chyba na chwilę obecną najbliżej mi do filozofii buddyjskiej. Zdaję sobie sprawę, że dana religia jest przekładalna i uwarunkowana kulturowo, być może to mój konik kulturoznawczy. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko może być jednym i tym samym. Przede wszystkim, myślę, że taniec jest dla mnie mocno transcendentalny. Gdzieś się przekracza, gdzieś łączy z granicą fizyczną. Taniec jest dyscypliną życiową, która jest najbardziej transgresyjna. Zmierzając też do codzienności, codziennego funkcjonowania — to również dzieło. Polecam książkę Ricka Rubina Akt twórczy. Nowy sposób bycia, która mnie mocno zainspirowała. Pokazuje, że akt twórczy to codzienność. Codzienność towarzyszy w kontekście duchowości, aktu twórczego. Od niego nie da się oderwać. W książce jest ukazane, jak aktem twórczym może być robienie kanapki, co jest sposobem ekspresji indywidualnej. Myślę, że tutaj najbardziej poszukiwałam tej duchowości. Oddalałabym się od koncepcji nowej duchowości, bo ona powędrowała w różne kierunki. Powróciłam do duchowości pierwotnej, zakorzenionej w sobie samej.

Wiku: Świetnie. To jest bardzo ciekawe co mówisz, o tym codziennym procesie twórczym. Nie chcę nazywać wszystkich ludzi twórcami-artystami, ale każdy człowiek np. pisząc jakiś tekst, zostaje tym twórcą i jest to piękne. W Twojej sztuce ukazuje się postać jelenia w kilku aktach i chciałam Cię zapytać o jego symbolikę? Co oznacza, czemu wybrałaś akurat to zwierzę?

Szeherezada: To jest złożony temat. Postać jelenia mnie zafascynowała i przyprawiałam sobie przysłowiowe rogi, przy okazji ostatniego spektaklu. Na pewno nie było to w takim natężeniu, jak tu w Akasy i nie było tam dosłownej postaci jelenia. W poprzednim spektaklu się pojawił na kilka sekund — może był to jego swoisty prolog. Sama zastanawiam się, skąd utrwaliła się w mojej głowie ta postać. Wiem, że jest on znienawidzony przez feministki, więc również przeze mnie powinien być, ale ja powracam do Freuda. Przyznaję mu dużo prawdy w kwestii utajnionego dzieciństwa. Analizowałam w zeszłym tygodniu to, że bardzo mi się utarła wizja, nie jelenia a złotego renifera, który stał u mnie w domu na święta. Fascynował mnie, bo był dla mnie taki oniryczny. Również jeleń pojawił się w Onirice. Był senny, trochę halucynogenny — nie odwołując się do nowej duchowości. Trochę nie wiedziałam, czy on istnieje, czy nie istnieje. Tak jak jest się dzieckiem. To jest właśnie konkretne, nieopisywalne odczucie. On się pojawiał raz do roku, na święta, które same w sobie są senne. I to jest jedno jeśli chodzi o pierwotność i utajnienie. Czasami też znajduję jakiś symbol i szukam w nim wyjaśnienia później w scenariuszu. Druga kwestia dotycząca mojego dzieciństwa. Oglądałam dużo horrorów, programów o ufo, duchach. Pamiętam odcinek o paraliżu sennym. Często przy nim pojawiają się różne utarte motywy. Tutaj można też odnieść się do Junga w kontekście archetypu i tego dlaczego dane sylwetki się pojawiają, a inne nie. W programie udostępniona została informacja, że często w trakcie paraliżu sennego i halucynacji pojawia się biały, transcendentny jeleń. Jeleń to w sanskrycie mrga i oznacza dzikie zwierzę leśne. Ma też swoje wytłumaczenie w filozofii buddyjskiej. Często w mitologii i kosmosie, plamy na księżycu są interpretowane jako ślady jakiegoś dzikiego stworzenia. Powoływałam się też na Koło Dharmy i jelenie biegające wokół, tworzące całą wiedzę i filozofię buddyjską. Więc jeleń ma swoje podłoże w tej filozofii. Również nie bez powodu jest Nara — miejsce w Japonii, gdzie czci się jelenie. To wszystko jest połączone. Jeleń jest też zwierzęciem, które zrzuca rogi i każdorazowo one odrastają coraz większe. Jest to nawiązanie do tej cykliczności i utraty.

Wiku: Cudownie, wszystko  układa się w  piękną, spójną całość. Miło się łączy te wszystkie kropki. Mam dla Ciebie ostanie pytanie. Za Tobą premiera marcowa, Teatralny Golęcin. Czy chciałabyś jeszcze gdzieś pokazać Akasę?

Szeherezada: Niestety, muszę powiedzieć, że nie mam planów dotyczących przestrzeni. Na pewno chciałabym ją pokazać, jak to w życiu freelancerskim. Teraz jest okres, gdzie powinno się planować nowy sezon. Oficjalnie mamy przerwę, ale czekamy na open calle. Będę planować dopiero od września, gdzie chciałabym pokazać Akasę. Zmierzyłam się z taką myślą, że robię duży spektakl i nie wybrzmiewa on wśród tak szerokiej widowni, jakbym chciała. Każde z nas by chciało. Zmierzyłam się z taką myślą już po premierze. Natomiast mogę zdradzić, że myślę nad zrobieniem z tego profesjonalnego filmu. Z tego powodu, żeby dotrzeć do większej ilości odbiorców.  Chciałabym wówczas pomyśleć nad umiędzynarodowieniem spektaklu. Tworzę w polskiej bańce, a jestem ciekawa jak byłoby to odebrane w kulturze azjatyckiej. Mimo pochodzenia treści z oryginalnych źródeł, musimy pamiętać, że to jednak tłumaczenie, które mocno wpływa na naszą interpretację. Sama się z tym zmierzyłam, gdy myślałam nad premierową sesją zdjęciową i o użyciu pałeczek do włosów, co jest już rasistowskie. Musiałam się zmierzyć z tym co wypada, a co nie. Absolutnie nie chodzi o to, aby stereotypizować odmienne kultury. Więc tak, są plany dotyczące stworzenia filmu oraz jego dystrybucji. Jednak się z tym nie mierzyłam, tak jak mówiłam taniec i muzyka są piękne w tym, że są doświadczane na żywo, że przemijają. Można się z taką frustracją spotkać, że to przemija, a film może pozwolić na oddanie jakiejś części. Takie są plany.

Wiku: Plany i to jak ciekawe plany. Jedynie pozostaje czekać. Chociaż tak, jak mówiłaś o przemijaniu — nawet gdyby Akasa nie powróciła to ona pozostaje.

Szeherezada: Dokładnie. Wracając do Kronik Akasy, wszystko wybrzmiewa we wszechświecie.

Wiku: Dobrze. Ja Ci najserdeczniej dziękuję za tę rozmowę, rozwinęła oraz rozjaśniła ona wiele kwestii.

Szeherezada: Dziękuję bardzo.

Rozmowę przeprowadziła Wiku Kozieja

Ta strona wykorzystuje cookies tylko do analizy odwiedzin. Nie przechowujemy żadnych danych personalnych. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystywanie cookies, możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki.

OK