Wieniawski i nieco większe skrzypce
KATEGORIA: Kultura
Koncert inaugurujący 17. Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego intryguje od razu – nie tyle od pierwszego dźwięku, co od pierwszego zetknięcia z repertuarem. W programie znalazły się bowiem utwory dwojga Polaków: Uwertura na orkiestrę symfoniczną Antoniego Szałowskiego, a także III Symfonia Grażyny Bacewicz. Solistka, Tae-Yeon Kim, wykonała za toI Koncert wiolonczelowy a-moll op. 33Camille’a Saint-Saënsa, kompozytora, który przyjaźnił się, a także koncertował z patronem konkursu, Henrykiem Wieniawskim.
Uwertura Antoniego Szałowskiego od pierwszych dźwięków wprowadziła do koncertu powiew świeżości i młodzieńczej energii. Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod batutą Łukasza Borowicza stała się czymś więcej niż zespołem - byli jednością. Całkowicie oddali się dźwiękom, wspólnie przeżywając każdy z nich.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje występ utytułowanej wiolonczelistki, Kim Tae-Yeon. Dwudziestoletnia artystka wykazała się ogromną dojrzałością, jak i świadomością muzyczną. Przeniosła słuchaczy do swojego własnego, intymnego świata - ilustrowała go dźwiękami, gestami, mimiką, sama będąc główną bohaterką tej muzycznej opowieści. Jej interpretacja Koncertu wiolonczelowego a-moll Camille'a Saint-Saënsa była na poziomie światowym - co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Po przerwie nadszedł czas na III Symfonię Grażyny Bacewicz, skrzypaczki, która była szczególnie związana z konkursem. Zdobyła wyróżnienie podczas jego pierwszej edycji, a kilkanaście lat później objęła stanowisko przewodniczącej jury. Symfonia w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Poznańskiej zwieńczyła koncert, będąc najbardziej enigmatyczną kompozycją spośród repertuaru koncertu. Owiana tajemnicą, balansująca na krawędzi liryki i ekstazy. Pomimo wyraźnego i pewnego zakończenia utwór pozostawił mnie pełną refleksji, ale i niedosytu... Nie potrwa on jednak długo, bo przed nami dwa tygodnie pełne muzycznych odkryć i wyzwań.
Maria Pińska
Uwertura Antoniego Szałowskiego od pierwszych dźwięków wprowadziła do koncertu powiew świeżości i młodzieńczej energii. Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod batutą Łukasza Borowicza stała się czymś więcej niż zespołem - byli jednością. Całkowicie oddali się dźwiękom, wspólnie przeżywając każdy z nich.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje występ utytułowanej wiolonczelistki, Kim Tae-Yeon. Dwudziestoletnia artystka wykazała się ogromną dojrzałością, jak i świadomością muzyczną. Przeniosła słuchaczy do swojego własnego, intymnego świata - ilustrowała go dźwiękami, gestami, mimiką, sama będąc główną bohaterką tej muzycznej opowieści. Jej interpretacja Koncertu wiolonczelowego a-moll Camille'a Saint-Saënsa była na poziomie światowym - co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Po przerwie nadszedł czas na III Symfonię Grażyny Bacewicz, skrzypaczki, która była szczególnie związana z konkursem. Zdobyła wyróżnienie podczas jego pierwszej edycji, a kilkanaście lat później objęła stanowisko przewodniczącej jury. Symfonia w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Poznańskiej zwieńczyła koncert, będąc najbardziej enigmatyczną kompozycją spośród repertuaru koncertu. Owiana tajemnicą, balansująca na krawędzi liryki i ekstazy. Pomimo wyraźnego i pewnego zakończenia utwór pozostawił mnie pełną refleksji, ale i niedosytu... Nie potrwa on jednak długo, bo przed nami dwa tygodnie pełne muzycznych odkryć i wyzwań.
Maria Pińska